czwartek, 15 października 2015

CZARY MARY

 
 

Zapraszam Was na post i kilka słów o ozdóbkach,

pierdułkach i sratułkach :)

 

Muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką różnych kolorowych gadżetów dla niemowląt i dzieciaków. Mam wiele koleżanek, które za każdym razem przeżywały jakąś nową kolekcję, nowo powstałą markę

z różnymi pierdołami dla swoich pociech. Nigdy żadna nie zaraziła mnie sympatią a w niektórych przypadkach wręcz miłością do takich rzeczy. Nigdy nie przywiązywałam wagi do ozdóbek, pierdółek i sratułek ;) Najważniejsze w pokoju były zabawki, nie kręciły mnie markowe akcesoria i przytulanki i kocyki i podusie i inne takie. Mój Wojtek oprócz swojego pluszowego psa tak naprawdę nic więcej nie lubi przytulać

i z niczym innym nie chce spać. Zuzka to już jest w ogóle ewenement...

w pokoju panuje rozpierducha, wszystkie maskotki i poduszki, które

w nim posiada są dziś przez nią uwielbiane a jutro już leżą w kącie i są perfidnie olewane :/

 

Kilka dni temu zostałam zaproszona na otwarcie sklepu CZARY MARY, gdzie można kupić produkty firmy LA MILLOU. Szczerze pisząc nawet za bardzo nie znałam tej marki... taka matka ze mnie! Nie dbam wcale

o wystrój pokoi moich dzieciaków, nie przykładam wagi do kocyków czy poduszek, nie zwracam uwagi na szczegóły :/ Kolorowe kule tiulowe czy świecące lampki nie były w kręgu moich zainteresowań. Może dlatego, że w pokoiku u Zuzanny długo by nie poleżały i po dostaniu się w ręce mojej córki wcale by nie wyglądały już tak ładnie.

 
 

Ale moje poglądy się zmieniły :) Zmieniły się dlatego, ponieważ poszłam na otwarcie sklepu i po prostu się zakochałam we wszystkim co tam zobaczyłam!

Te wszystkie poduszki z kotami, lisami, misiami.... te wszystkie kocyki

w reniferki, autka, jakieś figury geometryczne.... poduszki w kszatłcie świni... o matkooooooo jakie to wszystko jest przecudownie wspaniałe :D






A znacie kury? One są boskie!!!






Jestem zachwycona tymi wszystkimi rzeczami. Pełno w nich kolorów

i piękna! Są inne niż wszystkie inne akcesoria, z którymi się spotkałam.

A sam sklep jest przytulny. Kiedy weszłam do środka po raz pierwszy poczułam się jak dziecko... sama sobie chciałam kupić te kury i kocyki... najlepiej wszystkie od razu :)

 



 

 

A skoro już o dziecku wspomniałam to chciałam napisać, że w sklepie jest bardzo fajne miejsce dla dzieciaków, które nie koniecznie lubią zakupy. Kącik dla maluchów to jest strzał w dziesiątkę. Wojtek dopadł do kredek

i miałam go z głowy :) To jest też super alternatywa dla mojej kochanej córeczki, której akurat teraz nie było ze mną ale wiem, że następnym razem jak pójdę tam już z nią, to zamiast ściągać wszystko

z półek czy wydzierać się na cały regulator, po prostu zajmie się tworzeniem rysunków

i kolorowaniem :)


 

Choć nie ukrywam, że Wojciech był zachwycony przebieraniem

w kocykach i komentowaniem kolorowych printów :)

 

 

Póki co kocyków nie kupiłam, zakupy zaczęłam od poduszek- lisów!

Mój Wojtek jak je zobaczył w internecie to nawet zaczął ładnie pisać

i w miarę... miarę poprawnie czytać... tzn. starać się czytać... ale zawsze coś :)

 

 

Oczywiście skoro kupiłam Wojtkowi to musiałam też Zuzi.

Nie chciałam w domu afery!!!

Jedno i drugie dziecko po prostu oszalało ze szczęścia, Wojtek zamienił swojego ukochanego psa właśnie na poduchę od Czary Mary. Choć pies jest zawsze w pobliżu :)

Zuzka też już bez lisa do łózka się nie kładzie :)

 

Chciałam Was jeszcze raz serdecznie zaprosić do sklepu.

Wpadajcie i kupujcie!!! Wasze pociechy będą przeszczęśliwe, podobnie jak Wy!!!