środa, 3 sierpnia 2016

Matka to też człowiek




Dzisiejszy tekst napisany został na jednym wdechu i tak naprawdę miał być krótkim komentarzem do wpisu koleżanki po fachu flowmummy. Oczywiście się rozpisałam... skoro więc napisałam w końcu coś...mądrego?!... hmmm... nieważne... po prostu COŚ to od razu piszę to Wam.
Post naprawdę fajnie napisany :) Nie mój oczywiście tzn. mój trochę też ;) Naprawdę mi się podoba... aż zazdroszczę tego tekstu... z resztą kilku innych też :) ;)

Wszystko co robimy, jak chcemy robić i czy w ogóle cokolwiek chcemy zależy od nas... Tylko i wyłącznie od nas! Pamiętaj to! Chcesz być wesołą, zadowoloną z siebie mamą, chcesz na imprezę... to co za problem! Masz ochotę się upić... to to zrób! Czasem nawet matka potrzebuje wyłączyć się ze świata domowego, zapomnieć o troskach i po prostu się wyluzować!  Zgadzam się z tym co napisała Flow w stu procentach! To że mamy dzieci nie zwalnia nas z obowiązku starania się o własne potrzeby czy wygląd i co za tym idzie... dobre samopoczucie! Często jesteśmy... my matki zawalone pieluchami, oblane mlekiem, przygnębione stertą garów czy innymi takimi... tak nas mają widzieć? O nie! Matka... wiadomo ma być matką, dbać o dziecko albo dzieci jak tylko umie
i poświęcać się jak tylko może ale bez przesady! To my musimy dawać dobry przykład
i być inspiracją. Właśnie dlatego niech nas dzieci widzą jako te fajne, ładne mamuśki, niech nas ludzie widzą jako te... napiszę wprost: zajebiste kobiety, które oprócz prania
i sprzątania mają jeszcze inne cele w życiu... bo dziecko to nie koniec wszystkiego... Ja często mówię, muszę się przyznać, że nie mogę tego albo tamtego bo
z dziećmi się nie da... gówna prawda! Wszystko się da! Tylko trzeba chcieć i umiejętnie to zrobić! Dziś nawet na siłownię możesz iść z dzieckiem, mało tego... możesz z nim ćwiczyć w domu, pełno takich przykładów w necie... chcieć to móc! Choć na balety
z dzieckiem nie pójdziesz... nawet gdybyś chciała. Tu potrzeba osób trzecich... ale skoro bardzo chcesz to na pewno ktoś się znajdzie do opieki nad Twoją pociechą abyś Ty mogła chwilę zaszaleć :)
Matka to też człowiek i ma prawo do wszystkiego! No... wiadomo są pewne granice... dobrego smaku, zachowania czy nawet i ubioru... ale skoro tak lubisz to tak rób! Potem nie daj Boże będziesz żałować... a wiadomo że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nie zrobiło!



Czasami faktycznie dziwnie patrzę na niektóre mamy np. pchające
w kilkucentymetrowych obcasach wózek, ledwo idą... ale idą! Skoro właśnie w ten sposób czują się świetnie, są pewniejsze siebie to czemu nie! Ja też lubię obcasy. Dziś na sesję właśnie założyłam buty na wysokim obcasie, przygotowałam Zuzę i wózek
i miałyśmy jechać się trochę polansować przed aparatem, który w rękach ROWEROŻERÓW (FOTO WYDRY FOTOGRAFIA) naprawdę działa wyśmienicie! Niestety Zuzka odpadła przed samym wyjazdem a ja zamiast w obcasach po ulicach śmigać, wylądowałam na plaży. Tam buty na obcasie wyglądały dobrze jedynie w ręku i na piasku...






Mi po prostu nie jest dane zachrzaniać w obcasach po ulicach pchając wózek czy też biegać za Zuzką... los tak chciał żebym ich nie miała bo na bank bym się w nich wyłożyła i zaliczyła glebę... szkoda nosa... choć idealny nie jest, zdecydowanie bardziej wolałabym robić operację czegoś innego ;) Hmm... a może bym wybiła zęby i musiałabym wstawić nowe... białe, równe.. piękne... ?!
Tak, namówiłam się, następnym razem wysokie obcasy i już )




 
Niestety nie było mi dane poświrować i trochę się na obcasach wylaszczyć... Ale czy ja czuję się z tym źle? Oczywiście, że nie! Jestem kobietą, jestem mamą, jestem człowiekiem i robię wiele innych rzeczy które sprawiają, że moje samopoczucie sięga zenitu. Chodzę do kosmetyczki, bywam na imprezach, łażę po sklepach, spotykam się
z różnymi ludźmi... czasem w trampkach a czasem nie ;) Oczywiście, że czasem siedzę
w domu, sprzątam, gotuję i prasuję... tu najczęściej boso... ale ostatnio rzadko robię
w domu cokolwiek :/ ;)

Takie rzeczy jak obcasy tylko w piątek lub sobotę wieczór, bez dzieci... kiedy one śpią Ty możesz nogami szczuć na parkiecie! Pod warunkiem, że nie masz za dużo cellulitu, który faluje między udami. Ja mam... ale na szczęście już coraz mniej, akurat na jesień kiedy będę zmuszona założyć jeansy lub rajstopy moje nogi będą wyglądać prawidłowo :/ Teraz jeszcze trochę pracy przede mną ale ostatnio nie przejmuję się tym wcale bo życie jest tylko jedno, więc co mi tam... Mam tylko nadzieję, że nikomu apetytu nie odbieram ale jak cos to mówcie! Wcale się nie obrażę ;) No chyba, że troszeczkę...

Tak bardzo się tych wysokich obcasów uczepiłam, że zboczyłam z tematu i już sama nie wiem co jeszcze chciałam napisać...
Czyli standardowo u mnie, zakręt na maksa! Przecież plan na wpis też był inny... sesja miała być z Zuzą, chciałam pisać o całowaniu... o tym co myślę na temat całowania się w usta i dlaczego uczę swoje dzieci nadstawiania policzka! Ale to będzie w następnym poście w takim razie... jeśli oczywiście znów sobie planów nie pokrzyżuję czytając jakiś mądry i inspirujący tekst innych matek blogerek ;P

Narka :*





środa, 13 lipca 2016

Babiszony

Długo się zbierałam, żeby napisać ten post... minęło już bardzo dużo czasu od ostatniego a ja nic i nic... Sama nie wiem czemu tyle mi to zajęło... brak motywacji, brak pomysłów na wpisy bo na zdjęcia oczywiście zawsze jakiś plan mam. Często piszecie i mówicie mi, że już nie tyle fotki są super ale uwielbiacie czytać teksty, że zawsze są takie pełne radości i pozytywnej energii. Dlatego też nie chciałam Was zawieść i wstawiać tylko zwykłych obrazków do oglądania... Choć myślę sobie, że to też wcale nie jest takie złe. Są tacy co czytać nie lubią albo na to nie maja czasu... tak ja czasem. Przyznaję, że często wchodzę na różne strony i z braku czasu omijam tekst i szybko przechodzę do oglądania... Tak, tak... świnia ze mnie jest. Można powiedzieć, że zależy mi tylko na tym, żeby wejść w internet i wstawić co moje a reszta jest nieważna... A wszystko dlatego, że nie mam jak
i kiedy usiąść sobie na spokojnie i poczytać... nie wspomnę już o książkach, które jeszcze kilka lat temu czytałam namiętnie. Tak to już bywa jak zaczniesz pełnić rolę mamy. Od rana do wieczora a nawet i w nocy ciągle coś. Moje dzieci są wyjątkowe, wyjątkowo robią bajzel, wyjątkowo robią hałas, krzyczą, biją się i kłócą... Czasem to mam wrażenie, że mnie całe osiedle słyszy jak już po kilkuminutowej aferze po prostu tracę cierpliwość. Wojtek z Zuzą i Zuza z Wojtkiem walczą o wszystko. Kochają się bo czasem nawet są dla siebie mili i potrafią zająć się sobą ale momentami po prostu mam ochotę zamknąć ich
w piwnicy w osobnych pokojach oczywiście co by świętego spokoju trochę było. Zuzka chce wszystko to samo co Wojtek, samochody, lego, dinozaury... Sama swoimi lalkami
i wózkami się nie bawi... bo po co? Przecież można powkurwiać brata a przy okazji matkę!



Dlatego nie mogę być uwieszona nad kompem kiedy moje dzieci cały dom wywracają do góry nogami, kiedy litry wody z sokiem lub inne ciecze pływają po podłodze lub kiedy kolory wszystkich kredek, mazaków czy innych narzędzi do kolorowania, są sprawdzane na każdej ścianie! Z resztą ścian dla Zuzy jest już za mało, zajęła się już kanapą
i krzesłami! Ludzie, pomocy! Czy ja mam zabrać z domu wszystko co pisze i maluje?
I czym ja będę listę zakupów zapisywać? Z resztą, po co mi lista skoro i tak nigdy jej nie biorę ze sobą :/

Trochę to może nieładnie zabrzmi ale nie wiem czy nie lepiej by było mieć dwie córki lub dwóch synów. Choć z trzema chłopami chyba bym zwariowała w domu... rety ja jedna... sama... a ich aż trójka! O nie! Wolę wsparcie dziewuch i stąd właśnie dzisiejsze zdjęcia.
"TAKICH DWÓCH JAK MY TRZY NIE MA ANI JEDNEJ"
Tekst zna każdy a w naszym przypadku sprawdza się idelanie... wiecie dlaczego?
Bo jesteśmy zajefajne! Od najmniejszej do największej, z tej samej krwi i kości... Moja Zuzka, moja Martula- cheśniaczka i oczywiście ja :)
Wszystkie trzy: łobuziary, uparciuchy, szalone, wstrętne gadziny, śliczne i kochane kobietki.



To sobie teraz posłodziłam :) Ale żeby nie było za słodko to muszę przyznać, że wszystkie, oprócz szaleństw, zabawy i wygłupów lubimy robić bałagan. U mnie w domu często jest kosmos. Po co ja mam myć stół skoro za 3 min i tak będzie uwalony dżemem lub inną nutellą... Zawsze wszystko jest nie na swoim miejscu, mój mąż to się pewnie ze mną rozwiedzie jak tak dalej pójdzie... hahaha...
Wszystko jest wszędzie a jeśli nawet poukładam rzeczy na swoim miejscu to i tak zaraz jest wszystko tam gdzie być nie powinno. Przed Zuzą nie da się już nic ukryć. Ona sama non stop skacze z podłogi na krzesło, z krzesła na stół, ze stołu na blat kuchenny... przy czym ściąga wszystko, wysypuje, rozwala. Z oka jej spuścić nie można! No chyba, że śpi... ale wtedy jest tak słodka i grzeczna, że też oderwać wzroku od niej nie można... Marta niczym się od niej nie różni... Ta dziewczyna ma w sobie ogień, wszędzie jej pełno. Jest zupełnie taka jak jej ciocia kiedy była w jej wieku ;)
Sami widzicie, że oprócz stroju jaki dziś mamy na sobie, pasujemy do siebie idealnie pod każdym innym względem :)


Takie z nas głośne, niepoukładane i słodkie babiszony :)









sukienki- mosquito-sklep

ZA WSPANIAŁĄ SESJĘ DZIĘKUJĘ EKIPIE FOTO WYDRY
JESTEŚCIE WSPANIAŁE :) :*




Kochani, 3majcie kciuki, żeby nowy post pojawił się jeszcze w tym miesiącu :) :)
Do zobaczenia :*




środa, 25 maja 2016

MAMA- definicja, funkcje i specyfikacja.

MAMA- istota, która w pewnym momencie postanowiła przewrócić swoje życie o 180 stopni albo i 360 stopni albo całkowicie wywrócić swoje dotychczasowe życie do góry nogami albo nogami w bok i pod każdym możliwym innym kątem czy stopniem... czyli zdecydowała się na potomstwo! W tym właśnie momencie stała się mamą :)
Mama to taki twór, który umie i wie wszystko... albo inczej, musi umieć i wiedzieć wszystko :) Mama to taki człowiek, ktróry po nieprzespanej nocy albo nawet i nocach wcale nie wygląda jak człowiek ale nadal funkcjonuje jak człowiek i wykazuje życiowe odruchy bo po prostu nie ma wyjścia, przecież jest mamą, której dzieci potrzebują non stop... no chyba, że akurat śpią... Wtedy mama ma czas dla siebie czyli idzie prać, zmywać, gotować czasem prasować a na końcu jeśli zdąży to nawet się umyje a przy dobrych wiatrach może i uczesze i umaluje :)
 Mama jest w stanie zrobić wszystko, ruszyć niebo i ziemię kiedy jest taka potrzeba
i kiedy chodzi o jej maleństwo albo już to wyrośnięte maleństwo ale nadal maleństwo... Zawsze jest w stanie pomóc, wesprzeć i rozwiązać problemy swojego potomstwa. Mama to taka supermenka: ma wyjątkową moc, siłę i umiejętności ponieważ jest jedna a robi wszystko za dwunastu albo nawet i dwudziestu albo dwustu... !!!
Mama jest wszystkim!
Mama jako jedyna chyba ze wszystkich człowieków potrafi jednocześnie smażyć naleśniki, wstawić pranie, nie przypalić naleśników, obrać włoszczyznę na jutrzejszą zupę, podać koleżance przez telefon przepis na ciasto albo jakąs inną pyszną zapiekankę, dorobić ciasto do naleśników bo właśnie zabrakło, zmienić pieluchę dziecku, wytrzeć mordkę i rączki drugiemu bo się ufaćkał cukrem pudrem albo nie daj boże dżemem
i nutellą... tu warto zaznaczyć, że często musi też umyć ścianę i podłogę bo dodatki do naleśników są wszędzie. Ogółem rzecz biorąć, mama musi umieć wszystko zrobić na raz, w tym samym momencie, mama musi mieć oczy na około głowy, mama musi być zawsze tu i teraz :)

Wszystkim mamom życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy!!!!
Ściskam i całuję mocno!!!










wtorek, 17 maja 2016

Co by było gdyby?



Zastanawialiście się kiedyś ... albo inaczej... ile razy się zastanawialiście co by było gdyby?
No właśnie, gdyby co?
Gdybyście nie były żonami, nie byli mężami, nie byli rodzicami, gdybyście znów mieli 16 czy 20 lat?
Gdyby los Was pokierował inaczej, gdzie indziej z kim innym?


Co by było gdyby mój mąż te 15 lat temu o mnie nie walczył? Z kim i gdzie ja bym teraz była? Czy moje dzieci byłyby grzeczne i usłuchane? Czy w ogóle miałabym jakieś dzieci?  Czy miałabym święty spokój? Czy może głowę pełną strachu i problemów?
Czy wiedząc to wszystko co się wydarzyło poszlibyście tą samą drogą, popełniając te same błędy, dzięki którym tak naprawdę jesteśmy mądrzejsi i bardziej doświadczeni?
Ja bym nic nie zmieniła... wiedząc wtedy co mam i kogo mam teraz.


A może właśnie jest czego żałować? Może zamiast siedzieć w garach i pieluchach to bym siedziała w jakimś pięknym apartamencie w Nowym Jorku i patrzyła na tłum uśmiechniętych ludzi, biegnących w lewo i prawo? A może bym zamiast leżeć
w zamknięciu to bym leżała na plaży na Florydzie? Piszę akurat o tym bo kiedyś miałam propozycję zamieszkania w Stanach, a raczej dostał ją mój mąż ale wiadomo... gdzie on tam i ja... ;) A może właśnie trzeba było wtedy pozwolić mu jechać? I tu zostać? A może trzeba było zostać w Anglii, Łodzi czy Bydgoszczy... Nie rezygnować z życia w wielkim mieście i tam spełniać swoje marzenia?
Macie tak często, że myślicie że może byłoby lepiej? Ja czasem mam choć wcale nie narzekam... Mam fajną dwojkę potworów, mąż też daje radę ;) Rodzina, przyjaciele
i znajomi w miarę nam się udali ( hahahaa... żebyście nie popadli w samozachwyt :P )
Jest git, jest super a jednak gdzieś tam we mnie siedzi... co by było gdyby?


Co by było gdybym nie ścianała włosów? Czy miałabym je teraz do pasa? A może do kostek? A co byłoby gdybym nie rodziła wcale? Czy moje ciało nadal byłoby piękne
i jędrne? Co by było gdybym jednak się z mężem wtedy... kiedyś... dawno temu jednak rozeszła na stałe? W porę się zeszłam i dzięki temu jest na świecie nasza wspaniała, ukochana córunia Zuzanna. A co by było gdyby urodził się chłopak?
Albo bliźniaki? Może byłoby jeszcze gorzej? Dwóch albo trzech wojowników pod jednym dachem a w sumie trzech lub czterech facetów albo trzech i dwie dziewuchy
i ja... Masakra... ;)
A może właśnie odwrotnie...
Może wtedy byłoby lepiej? 
Albo co by było gdybym zaszła teraz w ciążę? Co by się urodziło? 
A co by było gdybym urodziła się gdzie indziej, w innym miejscu, w innym domu... Czasem to aż strach myśleć... bo albo byłoby gorzej albo o niebo lepiej... Ale jak już wspomniałam... nic bym nie zmieniła! A Wy?


Śmiej się zawsze i wszędzie,

nie żałuj tego co było i nie bój się tego co będzie!



środa, 4 maja 2016

(NIE) DOPASOWANI

Kiedy dostaję zaproszenie na przyjęcie weselne problemem nie jest dla mnie jaki prezent ślubny otrzyma ode mnie młoda para tylko jak to zwykle bywa u kobiet... w co ja się ubiorę!!! Taki problem mam nie tylko jak idę na wesele ale codziennie rano kiedy stoję w garderobie :/ Na szczęście mam już na tyle doświadczenie, że szybkie wyjście z domu w czymś na sobie nie stanowi dla mnie już tak wielkiego problemu.
Natomiast jeśli chodzi o tak ważne wydarzenie jak ślub przyjaciół, kuzynów, ciotki, wujka, stryja i innego członka rodziny to już jest wyzwanie!
Pamiętam te czasy kiedy się biegało i jeździło wszędzie gdzie się da z sukienką i dobierało krawat lub koszulę dla partnera w tym samym kolorze. Sama tak jeszcze robiłam prawie 2 lata temu kiedy szukałam stroju na własne poprawiny. Powiedzmy, że mi jeszcze zostało to wybaczone ale w dzisiejszych czasach takie dopasowanie to mega modowa gafa!

Dlatego w dzisiejszym poście nie pasujemy do siebie zupełnie. Ponieważ chcemy być piękni i modni to staramy się podążać za nowymi trendami. Nie ukrywam, że mamy w szafie takie same t-shirty i spodnie dresowe ale to jest już zupełnie co innego.
Tutaj gryziemy się już na sam początek dzisiejszego wpisu: on chciał już szybko do domu bo zimno a ja mogłabym tak latać i pozować godzinami, on na niebiesko a ja w moich ulubionych czarno białych barwach.


Kiedy wybierasz się na przyjęcie weselne ze swoim partnerem musisz pamiętać, że nie idziesz jako para. Każde z Was jest osobną jednostką i tak jak nie dobiera się już butów do torebki tak nie wolno dobrać partnera do siebie. Mówię oczywiście tylko i wyłącznie
o kwestii ubioru... w inne kategorie nie wnikam ;) :)


Ostatnio bardzo modne zaczęły być fasony garniturów typu SLIM. Moim zdaniem są rewelacyjne i każdy facet powiniem mieć takie cudo w swojej szafie. Mój mąż od jakiegoś czasu wybiera tylko i wyłącznie takie właśnie fasony. Nieeee... nie dlatego, że mega wyszczuplają optycznie i super modelują sylwetkę... po prostu dobrze się w takich modelach czuje ;) Trochę więcej na temat fasonów wie Michał Kędziora, który jest autorem książki  "Rzeczowo o modzie męskiej" oraz bloga MR. VINTAGE.
Oto jego słowa:

"We współczesnej odzieży męskiej dominują dwa fasony: regularny i dopasowany. Ten pierwszy nie zmienił się znacząco przez ostatnich kilkanaście lat, natomiast fason dopasowany przechodził i nadal przechodzi ewolucję. Jeśli byśmy porównali marynarki slim: te sprzed dziesięciu lat i obecne, to łatwo zauważyć, że zmieniło się w nich wiele elementów. Te nowsze są krótsze, bardziej dopasowane w talii, ich rękawy i klapy są węższe. I choć sam od wielu lat jestem fanem ubrań szytych blisko ciała, to wiele z tych wymienionych elementów sprawia, że oglądając kolekcje niektórych firm zastanawiam się czy to jeszcze męska marynarka, czy już damski żakiet."


Nie jestem ekspertem w modzie męskiej ale zgadzam się z jego słowami, że fason typu SLIM zmienił się bardzo w ostatnich kilku latach i jak dla mnie te dzisiejsze fasony są o niebo lepsze od tych dawniejszych ale marynarki ze sklepu, o którym dziś będę pisać zdecydowanie nie wyglądają jak damskie żakiety;)

Po garnitury i koszule zawsze jeździmy do Torunia, gdzie jest najlepszy sklep z odzieżą męską co najmniej w całym naszym województwie. Aktualną ofertę sklepu znajdziecie na stronie internetowej VIZARRO- TUTAJ a wniej między innymi:

Mega Promocja! Przy zakupie Garnituru Ślubnego z kolekcji Ślubnej 2016/17 koszula za 1 zł a buty za 50% ceny.
* Oferta ważna do wyczerpania zapasów


Postaw na Jakość. Kolekcja Ślubna 2016/17 już w Salonach Vizarro Moda Męska.

.
www.vizarro.pl
Salon otwarty 7 dni w tygodniu
Toruń, Wielkie Garbary 21.
tel 791 211 129



Nie mam doświadczenia w modzie męskiej i zdecydowanie lepiej i pewniej czuję się kiedy ubieram lub doradzam kobietą ale o wizerunek mojego męża nie martwię się wcale ponieważ dzięki VIZARRO jest w pewnych i dobrych rękach. Grupa stylistów, która na co dzień pomaga swoim klientom w sklepie, wykonuje swoją pracę naprawdę bombowo! Wszystko jest idealnie dograne, każdy szczegół pasuje do siebie, atmosfera przy zakupach panuje rewelacyjna, więc nic innego nie pozostaje jak tylko zawieźć swoich Panów, moje drogie Panie do Torunia lub Inowrocławia bo właśnie niedawno został otwarty tam kolejny salon mody męskiej VIZARRO- INOWROCŁAW.

Kiedyś bardzo trudno było znaleźć garnitur w innym kolorze niż czarny czy stalowy. Dzisiaj już ten problem nie istnieje. Oczywiście wszystko jest kwestią tego co kto lubi ale kolorystka zmieniła się niesamowicie. Oprócz wielu nowych odcieni granatu Panowie do wyboru mają jeszcze garnitury np. czerwone. Mój mąż akurat w takich nie gustuje, więc wybraliśmy dla niego w dzisiejszych czasach już dość standardowy kolor- niebieski ale za to z piękną i delikatną jasną krateczką i pięknymi szyciami.


"Wobec tak dużej popularności granatu, projektanci tkanin i projektanci ubrań zaczęli w pewnym momencie eksperymentować z różnymi odcieniami granatu, chcąc jakoś się wybić na tle nudnej klasyki. Przyciemniać już się go nie dało, zatem tkaniny stawały się coraz jaśniejsze. Granat zamienił się w ciemnoniebieski, a później w intensywnie niebieski. Kobalt, a więc mocny niebieski odcień w pewnym momencie stał się hitem kolekcji garniturowych i obecnie znajdziemy go w ofercie prawie każdej rodzimej marki."
                                                                                                                               Mr. Vintage
          

Jeśli natomiast Wy, moje kochane kobietki chcecie poczuć się wyjątkowo i oddać w ręce profesjonalnych stylistek to zapraszam do sklepu we Włocławku na ulicę Kościuszki 5 PRIMA LINEA ITALIAN FASHION.



Skoro mój mąż ma najlepsze garnitury to ja przecież nie mogę być gorsza! ;) Dlatego właśnie wybrałam salon mody Prima Linea. To nowo otwarte miejsce dla kobiet, które lubią niebanalne kreacje zarówno na imprezę jak i na co dzień.
Moja sukienka z dzisiejszej sesji pochodzi z kolekcji Rinascimento, kurtka natomiast jest marki Gas. Oczywiście nie tylko tych włoskich kreatorów mody znajdziecie w salonie mody Prima Linea ale również inne znane marki m.in. Kocca czy Antony Moraco.  



"Stawiamy na nowatorskie, niepowtarzalne kreacje. Wybieramy krótkie serie, piękne tkaniny, tak aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, poczuć się modnie i zgodnie z najnowszymi trendami"- podkreśla właścicielka salonu, która więcej o swoim salonie mody mówi w artykule TUTAJ
A ja oczywiście nie poprzestanę na tym wpisie i jeszcze nie raz pokażę Wam co pięknego znajduję się w Prima Linea Italian Fashion.


I na koniec tego wpisu chciałam jeszcze dodać coś od siebie. Kto w miarę regularnie czyta moje posty wie, że całkiem niedawno pisałam post pt. "My" czyli kilka słów o mnie i moim mężu, więc nie będę się powtarzać ale chciałam tylko Wam powiedzieć, że mimo iż do siebie zupełnie nie pasujemy, i tak szczerze to nawet nie tylko na dzisiejszych zdjęciach... on lubi majonez ja nie, ja staram się za bardzo nie rozpieszczać dzieci a on nie, ja wolę na co dzień air maxy a on woli obcasy, ja wolę wino wytrawne a on raczej pije słodkie... to czasem mimo wielu problemów i ogromnego trudu w życiu codziennym, warto machnąć ręką i żyć z uśmiechem na twarzy, zgodnie z własnym sumieniem oczywiście.

Wasze zdrowie!



Za wspaniała zabawę, dużą cierpliwość i piękne zdjęcia bardzo dziękuję ekipie FOTO WYDRY.
Dziewczyny, jesteście cudowne!!!