piątek, 9 grudnia 2016

Nieidealni

Cześć Wam. Głowa mi dziś pęka. Oprócz tego ruszać się nie mogę bo męczą mnie od wczoraj zakwasy... Tak, muszę się pochwalić ( choć to chyba już kolejny raz) zaczęłam ostre treningi na siłowni. Zaczęłam w końcu walkę ze sobą bo wiem, że za rok będę żałowała, że nie zaczęłam właśnie teraz. Jakieś pozytywy są bo to faktycznie dodaje energii i sił, co nie znaczy, że nie lubię od czasu do czasu ponarzekać bez konkretnego powodu... ;)
Gdzie podziało się to słońce, gdzie jest moja wena... nawet pisać mi się nie chcę a post i miał być napisany jakieś dwa tygodnie temu więc to co miałam wtedy w głowie już dawno z niej wyleciało. Pamiętam, że chciałam pisać o cierpliwości, o tym, że każdy z nas ma czasem po prostu dość. Szczególnie po intensywnym tygodniu siedzenia w domu
z dzieckiem ( już nie wspomnę z dziećmi... bo na sama myśl mam dreszcze...)
Mama to, mama tamto, mama sramto...
Miałam też wspomnieć o rodzinie, o spędzaniu razem czasu, o uśmiechu i radości,
o fajnej zabawie i szczęściu... sra ta ta ta... Nudy!
Doskonale wiemy, że nie zawsze jest tak fajnie. Co tu będę słodzić. Wszyscy mają świadomość tego, że chyba każda rodzina, w tym również moja jest po prostu nieidealna!

 

"Koła rodzinnego nie tworzy się cyrklem" 

Stanisław Jerzy Lec



Nie zawsze się uśmiechamy i nie zawsze jesteśmy dla siebie mili. Niestety/ stety nie mam możliwości pokazania Wam jak skaczę mężowi do gardła albo tracę cierpliwość do Wojtka przy lekcjach, nie zobaczycie jak bardzo do szału doprowadza mnie czasem
z naciskiem na często moja córka i jak mocno muszę z nią walczyć o spokój i ciszę.



Ale Ci co mnie znają wiedzą jak to wszystko wygląda a Ci co nie znają może lepiej żeby nie wiedzieli do końca jak to jest naprawdę hahaha...
Co będę sobie psuć mój obraz w Waszych oczach ;)
Dlatego dziś zdjęcia na pokaz, zdjęcia z fajnego, rodzinnego i radosnego spaceru :)
I choć muszę przyznać, że rzadko takie wypady organizujemy to naprawdę było przesympatycznie i już nie mogę się doczekać następnego wypadu.




I tu mi się nasuwa kolejny temat na dzisiejszy wpis. Spędzanie czasu z dziećmi na grach
i zabawach. Muszę przyznać, że nie lubiłam siedzieć  przy grach planszowych godzinami albo sprzedawać i kupować zabawki w niby sklepie. To wina tych wszystkich obowiązków i problemów wokół. Na szczęście już zmądrzałam i doceniłam ten czas spędzany wspólnie na zabawie. Zabawy pamięciowe, scrabble a ostatnio bierki to u nas hiciory ostatnich kilku dni. Były też zabawy w statki, było rysowanie, malowanie
i wycinanie... I nie ważne, że wszystkie papiery, kleje i wycinki, karty memory i inne przyrządy znalazły na stole w jadalni już chyba swoje stałe miejsce... nie wiem jak wszyscy w gronie rodzinnym usiądziemy przy wigilijnym stole... najważniejsze, że była i jest świetna zabawa a uśmiechy nie schodzą nam z twarzy kiedy razem się bawimy.




A wiadomo, że właśnie o to chodzi... żeby dzieci były zadowolone, uśmiechnięte
i szczęśliwe... Choć i z tym czasem mamy problem bo nasze potomstwo jest strasznie uparte i zawzięte... Na spacer oczywiście nie chciało iść ale jak już się rozkręciło to ze spaceru nie chciało wracać do domu! Do przedszkola rano moja Zuza nie idzie bo nie lubi a po przedszkolu wyje bo ona chcę tam z powrotem...
Całe one... kochane potworzystka!



"Dzieci jak są małe to są tak słodkie, że chciałoby się je zjeść. Jak dorosną to się żałuje, że się tego nie zrobiło" 




I tak na koniec dzisiejszego wpisu chciałam życzyć Wam jak najwięcej wspólnie spędzonych chwil, radości z tego i jak najmniej wyrzutów sumienia, że Wy- mamy, zostawiacie swoje pociechy wieczorami w domu z tatą, babcią, wujkiem... i lecicie na siłownię...
Do roboty, tyłek sam się nie zrobi!!!
Buziaki :*