wtorek, 2 czerwca 2015

Dzień Dziecka

Pominę już fakt, że moje dzieci mają swoje święto niemal codziennie! Po przedszkolu lody, klocki, filmy, kino, parki linowe... I nie chodzi tu o wielkie prezenty, drogie zabawki ale przede wszystkim o czas spędzony z dzieciakami, czas spędzony aktywnie, przyjemnie. Razem! Choć wiadomo, czasem jest różnie i zamiast fajnie jest lipa :/ Zuza wariuje, Wojtkowi odbija a mi puszczają nerwy... No cóż, też kiedyś byłam dzieckiem, wcale idealna nie byłam, wiadomo jak jest! W tyłek nawet dostałam ze dwa lub trzy razy... hahahaha Niesamowite, że publicznie o tym piszę ;) Kończę już więc o swoim tyłku i wracam do tematu Dnia Dziecka! A o tyłku będzie niebawem.... mam plan na post! Bądźcie czujni!
 
Dzień Dziecka zaczęliśmy w Toruniu w galerii i oczywiście bez atrakcji się nie obyło :) Dużo czasu tam nie spędziliśmy ale wystarczająco dużo żeby nałapać pozytywnej energii i przede wszystkim radości i dumy z naszych pociech!


Potańczyli, pobawili się, pojedli, zakupy zrobili i pojechali... do Łodzi :)
Tam w niedzielę od rana również świętowanie 1- go czerwca :)
Wojtek wpadł w Lego Ninjago i dzieciaka nie było ;)



Uwielbia to, kocha wręcz i jak zobaczył co się dzieje, świat mógł dla niego nie istnieć! Już nie był głodny, zapomniał nawet, że chciał do toalety!.. Lego i tylko Lego! 


Chodził, układał, pokonywał różne konkurencje, wygrał nawet konkurs, spotkał jednego ze swoich bohaterów, Senseia Wu... wniebowzięty Wojciech! Dawno tak szczęśliwego Wojtka nie widziałam. A jaki grzeczny!!!! Też takiego dawno nie widziałam!!! Wszystko co go spotkało przeżywał jeszcze dziś rano. Oczywiście  padło pytanie za ile nocy jest znów dzień dziecka bo on już chce teraz, natychmiast!
U nas nie liczymy dni tylko noce a jak usłyszał ile zostało tych nocy... przerażenie to mało powiedziane! Życie, synku! Nikt nie mówił, że będzie łatwo ;) 

 
Było jeszcze jedno pytanie, czy taka karuzela z tygrysami to kosztuje dużo bo gdyby on był grzeczny to czy my byśmy kupili taką dla niego i dla Zuzy! No tak, ale co jeśli Zuza nie będzie grzeczna? Bo przecież nie wyobrażam sobie żeby moje dzieci były grzeczne jednocześnie! O rety... a jeśli?
To gdzie ja tą karuzelę postawię?
Nie, nie... niemożliwe to jest!
 
 
Zuzę niestety ominęły łódzkie atrakcje bo akurat spała :/


Jak nie trzeba to śpi a jak trzeba to skacze, piszczy i wariuje :/ Zawsze na odwrót!
Na szczęście nadrobiła po południu na festynie we Włocławku, który zorganizowała m.in.



Sami widzicie, cały weekend pełen wrażeń. Prezenty były, atrakcje były, Dzień Dziecka zaliczony na szóstkę :) Nawet ja sobie prezent sprawiłam z okazji tego święta i kolekcję butów powiększyłam o kolejną parę tym razem od By o la la.


 
botki- By o la la
t- shirt i torba- Butik Margot
spodnie- Zara


 

 



A! Są bardzo wygodne do biegania :) Nie spodziewałam się, że tak szybko pójdzie mi złapanie mojego synka, który oczywiście uciekał przed aparatem.
 

 
 Tym razem matka wygrała i dzieciaka dorwała! Zdjęcie jest! Yeahhhh!!!



Koniec zanudzania Was na dziś! Mam nadzieję, że z przyjemnością czytaliście co napisałam! Dawno mnie tu nie było, więc mam nadzieję też, że się trochę stęskniliście ;) Wiem, że dostarczam wielu z Was dużo uśmiechu i energii, bo tak często mi mówicie i piszecie, więc mam nadzieję, że i tym razem Wam to dałam :) Do zobaczenia :*