środa, 8 kwietnia 2015

Kurczakowo czy kura domowa... jak kto woli...


Cześć Wam :) Kurczakowo bo tak właśnie określił mój wygląd synuś a jeśli chodzi o kurę domową to... mąż :/ 
 Wojtkowi z kurczakiem skojarzył się kolor żółty a mężowi żółty z kurczakiem a co za tym idzie... kurczak z kurą, a że ja od rana w święta w kuchni to wyszło, że kura domowa ze mnie hahahaha
Bardzo śmieszne...!!!  Ma szczęście bo dodał "niezła" więc aż tak bardzo zła nie byłam ;)  
  

W związku z tym, że Wojtek niekoniecznie zna znaczenie kury domowej i nie rozumie dlaczego kura jest domowa skoro mieszka w kurniku a kurnik to przecież nie dom...
tzn. dom ale kury, a nie nasz... taki dla ludzi. Dla niego kura jest kurnikowa a nie domowa... Ha! Lubię to!
Ale wracając do początku wątku, że niekoniecznie zna znaczenie tego tak powszechnego określenia, wolał mówić, że wyglądam kurczakowo bo: żółta koszula to brzuszek kurczaka, czerwona spódnica to dziób kurczaka a czarne rajstopki to nóżki kurczaczka.


Też nie do końca było tak pięknie bo potem stwierdził, że kurczaczki są brudne bo dużo biegają po dworzu a ja jestem czysta :/ Więc wychodzi na to, że nie do końca taki ze mnie kurczak... no więc co? Zostaje kura domowa?  


A niech zostanie... co tam. Przecież to nic złego. Lubię gotować, kombinować a ostatnio nawet zaczęłam troszkę piec... nie ważne, że mi nie wyszło to co chciałam żeby wyszło ale nie ma tego złego bo desery wyszły pyszne. Kiedyś nawet zrobiłam tort bezowo- czekoladowy! Sama! Ale teraz nie będę Was już zanudzać moimi kulinarnymi sukcesami ;)
Ale pochwalić się mogę moim jednym sukcesem, moją Zuzanną, której nikt nie próbował do niczego ani nikogo porównywać... ona zawsze jest dla wszystkich po prostu śliczna!
Mój drugi sukces natomiast czekał na zająca i nie chciał zdjęć! Wolałby pewnie zdjęcia z zającem
a nie kurczakiem... kurczaki nie przynoszą prezentów na Wielkanoc :/


A skoro już o zającu wspomniałam... Wy też chowacie swoim pociechom prezenty? Czy Wasze dzieciaki wierzą w zająca? A może przebieracie się za zające?
I tym pytaniem a raczej pytaniami już się z Wami pożegnam.
Czekam na Wasze odpowiedzi!
Pa pa!



p.s. ja wiem, że jest już dawno po świętach a ja teraz dopiero o nich piszę ale wiecie jak u mnie jest... urwanie głowy, żeby gorzej tego nie określić i dlatego nie miałam czasu wcześniej... :/ No cóż, życie ;)
uciekam.... buziaki...