środa, 14 stycznia 2015

Leśne skrzaty

Dzień doberek:) Obiecałam niektórym moim fanom, że będą mieli co czytać dziś do porannej kawy i dlatego spięłam się w sobie i piszę.

W końcu udało mi się namówić moją córeczkę do wspólnych zdjęć. Obyło się bez płaczu, jęków, stękania, wyrywania i uciekania... Z resztą Zuza nie ma nic do gadania... tzn nie powinna mieć... ale ma! Zuzanna. Moja mała rządzicielka, mój kochany leśny skrzat....
Musi być zawsze tak jak ona chce. Jak zdecyduje, że "nie" to wtedy "nie" i nic jej nie zdoła ruszyć. Uparciuch wstrętny... ciekawe po kim? 
Czasem... no dobra, często, przyznaję, jest tak, że nie jestem totalnie zainteresowana walką o wygraną i pozwalam mojej kochanej terrorystce na całkiem dużo...
np. na wylanie miseczki z zupą na jej głowę albo wysmarowanie całej siebie
i wszystkiego dookoła serkiem danio. Ale frajda, nie? Nie!!!!!!!!!!!!!
Ale Wojciech i Zuzanna są wniebowzięci! 
Weź to potem posprzątaj, umyj dziecko, przebierz dziecko, wypierz...
No co ja wypisuję.... przecież jestem cały dzień w domu z dzieciakami i nie mam nic do roboty, mam kupę wolnego czasu.....hmmm kupę to ja akurat mam... tylko niekoniecznie czasu hahaha ;)
Zastanawiam się jakim cudem udało mi się stworzyć ten post... ale wyjątkowo mam wolne bo jedno dziecko jeszcze śpi, drugie w przedszkolu, mąż w pracy....
Ołłłłł jeeeeee!!!
Chociaż wiem, że moje dzieciaki będą jeszcze bardziej łobuzować i Zuza da jeszcze bardziej popalić niż do tej pory to i tak uwielbiam to co mam i jak mam :)

Podczas zdjęć do " Leśnych skrzatów" Zuzka była bardzo pozytywnie nastawiona, sama pozowała, wariowała i się uśmiechała. Ona uwielbia spacery i świeże powietrze. 
Ależ było nam fajnie i wesoło...:D

Kochani, to na tyle dziś. Zaraz wpadam do kuchni ponieważ nie miałam jeszcze czasu na zrobienie kawy i się z piciem do Was przyłączam.

Miłego dnia moi drodzy :)

Fot. Chilli Plate