środa, 18 lutego 2015

Nie takie pióra straszne...

... jak się wydaje...
Jest wiele rzeczy, których małe dziecko się boi. Pamiętam Wojtka, kiedy bał się pająków. Ja oczywiście też się ich bałam, nadal się boję i jak tylko widzę jednego, nie wspominając o dwóch czy trzech, to panikuję, zlewam się zimnym potem i jestem sztywna jak kij od szczotki... Brrrr...
Wojtka trzeba było przełamać, przekonać go, że deptanie takich istotek nie jest dobrą reakcją na strach przed nimi. Musieliśmy wytłumaczyć dziecku, że pająk to małe (fakt, dość brzydkie) zwierzątko, które ma rodzinę, ma tatę, ma mamę...
-"zupełnie tak jak Ty Wojtusiu, nie wolno im robić krzywdy tylko dlatego, że są mniejsze od nas, one boją się bardziej niż Ty"
- "to pogłaszcz go mamusiu i pokaż, że się nie boisz skoro to jest tylko małe zwierzątko..."
I tu było po mnie.... Ale co zrobiłam? Pogłaskałam.... nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo źle mi było z tym, że muszę dotknąć tego obrzydliwego i przerażającego stwora!!! Ale czego się nie robi dla dzieci. Dzięki temu Wojtek zrozumiał, że nie robi się krzywdy małym robalom i nie ma co się ich bać!
Jeśli o Zuzę chodzi to pamiętam jak bała się śniegu. Co trzeba było zrobić żeby przełamać ten strach? Wskoczyć w śnieg i po prostu szaleć w nim aż do totalnego przemoczenia.
Ostatnio u mnie w studio odbyła się sesja do włocławskiego portalu,
zdjęcia zobaczycie tutaj. Ale nie o sesję chodzi, główną atrakcją wydarzenia były pióra, których oczywiście moja córa się bała. Nie miałam wyjścia jak tylko w nie z nią wskoczyć i poszaleć. Na początku był strach i płacz ale później świetna zabawa. A jeszcze później, tona sprzątania :/
Wyszło, że nie takie pióra straszne jak by się wydawało, wręcz przeciwnie :) Miałyśmy ubaw po pachy :D Nawet karmienie w pierzach było naprawdę fajnym doświadczeniem
i całkowitą przyjemnością:)
Teraz w planach mamy stopniowe pokonywanie kolejnych "strachów"... Wojtka, Zuzy
i moich... :)
Ale o tym już kiedy indziej....
Zapraszam Was na zdjęcia wykonane przez Wojciech Balczewski :)