środa, 20 kwietnia 2016

... nie po mojej myśli!



Uwielbiam.. mogłabym jeść garściami... Przepyszne... i gdyby naprawdę było tak, że idzie w cycki to mogłabym zrezygnować z jedzenia kotletów i makaronów...
Ale niestety, rzeczywistość jest zupełnie inna i jak zwykle wszystko idzie nie po mojej myśli :/
Kalorie idą tam gdzie nie trzeba, więc tyłek rośnie, kondycja spada... nawet ta psychiczna...
Ruszać się za bardzo nie mogę bo mam kontuzję, choć dziś doszłam do wniosku, że skoro wszystkie wyniki badań są ok to nie będę się przejmować nogą tylko sama się kopnę
w tyłek i ruszę go w końcu bo to już czas najwyższy się wziąć za siebie...
Co roku gadam to samo... " W tym roku się zrobię na bóstwo"
Taaa.... może w następnym jednak ;)


Na szczęście nie to tylko w moim życiu jest najważniejsze. A wiadomo, że zawsze najważniejsze są dzieci. Choć one czasem też zamiast dać powera do działania to swoim zachowaniem jeszcze bardziej mnie dobijają. Wojtek w szkole ciągle rozrabia, Zuźka
w żłobku ciągle się bije i walczy o zabawki... No może z jednej strony to i dobrze, bo moje dzieciaki na głowę sobie wejść nie dadzą i krzywdy zrobić też sobie nie pozwolą...
Nie wiem czy bym wolała, żeby siedziały jak trusie i nic nie robiły, nic nie mówiły... czy lepiej, że są takie jakie są i przynajmniej wiadomo, że są!
Wolałabym raczej to wypośrodkować ale jak już wspomniałam na początku... wszystko idzie nie po mojej myśli!

Nawet jeśli chodzi o dzisiejszy post... miałam napiać coś wesołego już dużo wcześniej ale jakoś nie miałam weny... Spośród kilkudziesięciu zdjęć, które zrobiliśmy w Tortowni Kujawskiej we Włocławku (zobacz profil tutaj) wybrałam tylko te 3 ze mną bo na resztę patrzeć nie mogę... tzn, nie mogę patrzeć na siebie oczywiście bo zdjęcia są spoko....
a nawet super... bo jak patrzę teraz na te słodkie babeczki i ciasteczka, jak widzę te wspaniałe szpinakowe i lawendowe torty to mam ochotę zjeść monitor...


Na szczęście istnieje taki magiczny numer telefonu... do Pani Karoliny 608 553 551, która w miarę możliwości oczywiście przygotuje Ci migusiem jakieś pyszne cudeńko i zamiast jeść lub ślinić monitor, możesz zjeść coś przepysznie słodkiego :D


Ta spływająca czekolada doprowadza mnie do szaleństwa, te świeże owoce na tych wspaniałościach wyglądają przepysznie... Zuźka wyjadła prawie wszystkie maliny 
i borówki, które były dekoracją torcików a ja prawie całą czekoladę, która była przeznaczona na torty... no cóż... jak się zaprasza takich gości jak my to trzeba się liczyć
z tym, że za wiele na stole nie zostanie ;)



Wracając jeszcze do pomysłu na dzisiejszy post... już pisałam wyżej, że miało być inaczej, wesoło i wcale nie chciałam się Wam użalać ale oczywiście poszło nie po mojej myśli...
U mnie nie zawsze jest kolorowo ale w Tortowni jest i kolorowo i pysznie i smacznie
i wesoło, więc tym bardziej Was tam zapraszam ... :D
A tak na marginesie, miałam jechać dziś do pracy ale to też poszło nie po mojej myśli, więc siedzę w domu i stękam... ale już kończę marudzić i stąd spadam!

 Życzę Wam miłego dnia, samych słodkich chwil i dużo uśmiechu :)







piątek, 8 kwietnia 2016

Mój punkt widzenia...

Cześć. Jak wiecie, byłam 2 kwietnia na finale Światowego Dnia Świadomości Autyzmu we Wzorcowni we Włocławku. 


Wiem, że to już było dość dawno i dzisiejszy post powinien być już wstawiony dużo wcześniej ale niestety... ciągle coś i ciągle gdzieś. U mnie to standard, przecież wiecie ;)

Wracając do sobotniej akcji "Cała Polska na Niebiesko". Poszłam tam, żeby się przekonać czy mój post, który pisałam o autyzmie jest prawdziwy. Jeśli go nie czytaliście zapraszam TUTAJ



Na moim fanpage'u (tutaj) spotkałam się z kilkoma ocenami, że to co napisałam jest bzdurą, że to nieprawda, że dzieci autystyczne nie mówią, że nieprawdą jest również,
że dzieci trzepią rączkami. W dużej mierze prawda... Ile autystów, tyle różnych przypadków.
Bardzo współczuję rodzicom i domyślam się jak jest im przykro, kiedy ktoś nieświadomie ocenia ich dziecko... Sama muszę z przykrością stwierdzić, że moja wcześniejsza ocena, jeszcze nie poznanych przeze mnie dzieciaków, nie była pozytywna... Oczywiście zanim się zastanowiłam w czym tkwi problem sama sobie postawiłam diagnozę. Okazuje się, że problem autyzmu był bardzo blisko mnie... bardzo!
Jak wspomniałam w wywiadzie, który ze mną przeprowadzono... zostałam poproszona
o napisanie u siebie na blogu o Światowym Dniu Świadomości Autyzmu.
Nie przypuszczałam, że temat mnie na tyle zaciekawi, że teraz oprócz pisania tego postu, będę siedziała z nosem w różnych publikacjach w internecie i zgłębiała wiedzę na ten temat. Kiedy pisałam wcześniejszy post, teraz stwierdzam, że byłam totalnie nieświadoma tego o czym piszę.  Zobaczyłam dopiero na spotkaniu 2.04 o co tak naprawdę chodzi i tym bardziej cieszę się, że miałam okazję brać udział w całej akcji...
Choć moja wiedza powiększyła się jedynie o kroplę w morzu to temat mogę uznać za dość bliski memu sercu... Dzięki temu zrozumiałam jak to wygląda i z czym muszą zmagać się na co dzień rodzice tych dzieci... i z czym zmagają się sami autyści... choć są tego zupełnie nieświadomi, są obojętni na swoje zachowanie i na reakcje innych, nawet tych najbliższych. Często się zdarza, że dzieci autystyczne wręcz odpychają swoich opiekunów, swoich rodziców... Dlatego tym bardziej jestem pełna szacunku i podziwu dla ludzi, którzy mają cierpliwość i mimo wielkiego żalu, dużych przeszkód prowadzą swoje dzieci tak, aby te mogły żyć w miarę niezależnie a przede wszystkim, żeby mogły bezpiecznie dotrwać do swojej dorosłości. Oczywiście nie wszystkie przypadki są jednakowe, zresztą już to dziś napisałam ale większość z nich jest wyjątkowa i wymaga wyjątkowego i indywidualnego traktowania przez swoich rodziców. Potrzebują po prostu specjalnej pomocy.



Wiecie ile osób nie chciało zrobić sobie zdjęcia ze swoim dzieckiem? Były też osoby, które prosiły o skasowanie zdjęć, żeby przypadkiem nie trafiły na żaden włocławski portal...
Czyli jednak są tacy co się wstydzą... Nie wiem dlaczego, jeszcze nie miałam okazji rozmawiać na tyle często
z rodzicami dzieci autystycznych żeby dowiedzieć się więcej o ich lęku i wstydzie...
Wiem jedno, że cokolwiek by się nie działo z Twoim dzieckiem, jakie by nie było to nigdy, przenigdy nie można uciekać od niego, chować się i wstydzić tym bardziej w tak wyjątkowych przypadkach. Nie odkładajmy na bok radości z życia rodzinnego, po prostu nie przejmujmy się tym, co inni pomyślą... ważne co myślisz Ty!

"To co myślisz na temat swojego dziecka z autyzmem jest największym czynnikiem, który decyduje o jego osiągnięciach"

                                                                                                                         Henry Ford


Zostaje jeszcze kwestia słowa "choroba". Często w artykułach pisze się, że autyzmu nie można wyleczyć... Czyli jednak nawet specjaliści używają określeń związanych
z chorobami zjawiskowymi. Cięższe przypadki dostają środki farmakologiczne co oznacza jednak związek zaburzeń z chorobami... Podczas rozmów ze specjalistami
i rodzicami wiele razy usłyszałam słowo "chory", "choroba". Uważam, że nie jest to złe słowo, po prostu tak jest najprościej powiedzieć... żeby nie musieć za dużo wyjaśniać, za dużo opowiadać i tłumaczyć!
Patrzę oczywiście tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy, to jest mój punk widzenia... 
Ale z drugiej strony, zrozumiałam problem autyzmu na tyle by zacząć postrzegać go już nie jako chorobę ale właśnie zaburzenie rozwoju.
Rozumiem, że ktoś może poczuć się urażony kiedy słyszy, że jest chory lub ma chore dziecko!!! Chory to nie znaczy nienormalny a tak właśnie to społeczeństwo odbiera
i wiem już, że czas najwyższy zmienić postrzeganie i pożegnać się ze słowem "choroba".
Zrozumiałam co mogą czuć osoby dotknięte problemem autyzmu i obiecuję, że postaram się dążyć do tego by o autyzmie mówić już tylko i wyłącznie jako
o zaburzeniach rozwoju.
Dopiero kiedy człowiek ma styczność z czymś o czym nie miał pojęcia, zaczyna rozumieć o co tak naprawdę chodzi i z jakimi uczuciami i odczuciami żyją ludzie, którzy z tym zaburzeniem i opinią innych mają styczność dzień w dzień.


Podsumowując, trochę zrozumiałam problem autyzmu, poznałam kilka przypadków
i trochę otworzyły mi się oczy. Jestem pełna podziwu dla rodziców dzieci autystycznych. Ile oni muszą mieć siły i cierpliwości... Z ilu rzeczy i przyjemności musieli zrezygnować w życiu żeby być przy swoich dzieciach i im pomóc. Ile marzeń i planów legło w gruzach, kiedy usłyszeli diagnozę. Najważniejsze jest aby nie dręczyli się pytaniami " dlaczego ja?', "dlaczego to moje dziecko..." Najważniejsze jest tu to, aby oddać całą swoją energię
i czas dla dziecka, które tego potrzebuje...
Zwyczajnie i najprościej pisząc.. dać mu swoją bezwarunkową miłość...







Na koniec chciałabym Was jeszcze poprosić o przeczytanie tego tekstu. Został znaleziony gdzieś w internecie zupełnie przypadkowo... Przeczytajcie:

,,Chciałbym móc im powiedzieć, że mój mózg nie jest zepsuty, żeby mogli przestać płakać i kłócić się ze sobą i żeby do naszego domu nie przychodzili ludzie, którzy chcą mnie naprawić. To mnie męczy. Mój mózg składa się z różnych pokojów. Każdy pokój służy do czego innego. Na przykład mam pokój OCZU do patrzenia i pokój USZU do słuchania. Mam pokój RĄK, pokój PAMIĘCI, pokój NOWYCH RZECZY, pokój LICZB(mój ulubiony) i pokój STRACHÓW (chciałbym żeby ten pokój był zepsuty, ale działa jak trzeba). Pokoje się nie dotykają. Między nimi istnieją długie kręte korytarze. Kiedy myślę o czymś, co zdarzyło się wczoraj ( na przykład o tym, jak przewróciłem biały kubełek) jestem w pokoju PAMIĘCI. Ale jeśli chcę obejrzeć bajkę z Barneyem w telewizorze, muszę wyjść z pokoju PAMIĘCI i pójść do pokoju OCZU, a czasem USZU. Czasem, kiedy korytarzami przemieszczam się pokojami, gubię się i nie wiem, co robić, tkwię w pół drogi i nie wiem, gdzie jestem. Wtedy mój mózg czuje się tak, jakby rzeczywiście był odrobinę zepsuty, ale wiem że wystarczy, żebym tylko znalazł wyjście do któregoś
z pokojów i zamknął drzwi. Ale jeśli za dużo dzieje się na raz, mogę władować się
w kłopoty. Jeśli liczę kwadratowe kafelki na podłodze w kuchni, to jestem w pokoju LICZB, ale jeśli zaczyna do mnie mówić mama, muszę pójść do pokoju USZU i jej wysłuchać. Tylko że chce zostać w pokoju LICZB, bo właśnie liczę i lubię to, ale mama mówi i mówi, a jej głos robi się coraz głośniejszy i czuje presję, by wyjść z LICZB i pójść do pokoju USZU. Wychodzę więc na korytarz, ale wtedy ona łapie mnie za rękę, i to mnie zaskakuje, więc muszę iść do RĄK, a nie chciałem. Mama nadal do mnie mówi, a ja nie słyszę co, bo jestem w pokoju RĄK, a nie USZU. Jeśli mama puści moją rękę, będę mógł pójść do USZU. Mówi PATRZ NA MNIE. Ale jeśli na nią spojrzę, będę musiał wyjść
z USZU i pójść do OCZU , i wtedy nie będę mógł słyszeć, co mówi. Nie wiem więc, co robić , i szwendam się po korytarzach. Nie potrafię podjąć decyzji, gdzie iść, i znów staje w pół drogi, i tak właśnie ładuję się w kłopoty. Jeśli za dużo czasu spędzę w korytarzach
i nie dostanę się bezpiecznie do któregoś z pokoju, coś może mnie wciągnąć do pokoju STRACHÓW, a stamtąd nie łatwo sie wydostać. Niekiedy tkwię zamknięty w tym strasznym miejscu bardzo długo i jedynym sposobem, żeby się z stamtąd jest krzyczeć ile sił, bo czasem mój naprawdę głośny krzyk może wyważyć drzwi i wypchnąć mnie prosto do USZU. Dźwięk mojego własnego krzyku to jedyna rzecz, która może sprawić, że wszystko inne zniknie. Mój głoś potrafi krzyczeć i tworzyć dźwięki, ale nie mówić. Ale to nie jest zepsuty pokój w moim mózgu. Bez problemu mówię do siebie w moje głowie za pomocą słów. Myślę że mogę mieć zepsute usta albo język, albo gardło. Żałuje że nie umiem powiedzieć mamie i tacie , że mój głos jest zepsuty, ale mój mózg działa, ale nie mogę bo mój głos jest zepsuty. Chciałbym żeby sami się domyślili."
                                                                                                                              Lisa Genova




Chciałam podziękować wszystkim, którzy mnie wsparli w poznaniu tego problemu, którzy trzymali nade mną pieczę i dzięki, którym napisałam tu kilka mądrych zdań... :)

Dzięki za uwagę i do następnego postu :)



piątek, 25 marca 2016

„Autyzm. Poznaj zanim ocenisz”

Cześć. Dziś kochani post trochę z innej beczki. Nie będzie zbyt wesoło i kolorowo... będzie raczej poważnie i na niebiesko!

Będę pisać dzisiaj o autyzmie. O chorobie, o której za bardzo się nie słyszy na co dzień.
Często oceniamy dzieci i ich rodziców po niezrozumiałym i dziwnym dla nas zachowaniu. Niestety często nie wiemy jak jest naprawdę i wydajemy niesprawiedliwe opinie, nie wiedząc z czym się zmagają w życiu codziennym osoby autystyczne i osoby, które z nimi są związani. Nie wiemy jak wygląda autyzm...
Sama muszę przyznać, że nie jestem świadoma problemu i nie miałam nigdy styczności z tym tematem...
Czas najwyższy wyjść do ludzi i poznać problem bliżej...
Wiem, że jest też wielu rodziców, którzy się wstydzą zachowania swoich autystycznych dzieci. Jest wiele mam i tatusiów, którzy boją się głośno mówić o problemie...
Drodzy rodzice dzieci autystycznych... czas najwyższy przestać się wstydzić i bać opinii innych. Ja wiem, że to takie proste nie jest... ale koniec z ukrywaniem problemu, koniec
z udawaniem, że nic nikt nie widzi... Sama postanowiłam wyjść problemowi na przeciw
i uświadomić się w tej kwestii.
Przecież sama jestem matką i to mogło spotkać też mnie, to mogło spotkać kogoś bliskiego... to mogło spotkać każdego z Was...


CO TO JEST AUTYZM


Autyzm to zaburzenie rozwojowe, które objawią się najprościej pisząc, zamknięciem się w sobie. Osoba chora czuje wewnętrzną pustkę albo wręcz przeciwnie- ogromne bogactwo przeżyć wewnętrznych i emocji.
Autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju dziecka o podłożu neurologicznym.
Dzieci z autyzmem nie mówią lub mają kłopoty z mówieniem, nie wchodzą w relacje
i interakcje, przejawiają stereotypowe zachowania i zabawy na przykład: trzepią rączkami albo używają nietypowych przedmiotów do zabawy.

Nie chcę opisywać teraz całej choroby, jej przyczyn i skutków. Wszystkiego będziecie mogli się dowiedzieć już 2 kwietnia. Tego dnia cała Polska obchodzi "Światowy Dzień Świadomości Autyzmu". Ale o tym trochę później...

Rok temu Zespół Szkół nr 3 we Włocławku przystąpił do akcji. Stworzył Klub Rodziców dzieci z autyzmem, który działa właśnie w ZS nr 3 i skupia coraz to więcej zagubionych jeszcze w temacie autyzmu swoich dzieci, rodziców. To właśnie dla takich ludzi, potrzebujących wiedzy, rady i pomocy są organizowane takie akcje. Z problemem trzeba się zmagać, trzeba z nim walczyć i robić wszystko, żeby ułatwić życie osobom dotkniętym tym problemem. W tym roku sama postanowiłam się przyłączyć i Was namówić do tego. Pomagajmy, uświadamiajmy, zmierzmy się z problemem żeby go przezwyciężyć i pomóc innym przejść przez to wszystko.


***POLSKA NA NIEBIESKO***


Akcja jest organizowana przez JIM. Misją Fundacji jest tworzenie lepszego świata dla dzieci z autyzmem. Pod jej opieką są dzieci z całej Polski. Fundacja prowadzi bezpłatną Klinikę JiM (diagnoza i terapia autyzmu dla dzieci), która ma pod opieką 1000 dzieci, przedszkole oraz szkoły JiM: podstawową, gimnazjum i szkołę przysposabiającą do pracy. Łączy blisko 3000 rodziców dzieci z autyzmem w Kluby Rodziców JiM, a także organizuje kampanie społeczne niosące wiedzę o autyzmie.


Serdecznie Was zapraszam na stronę http://www.jim.org/polskananiebiesko, znajdziecie tu wszystkie informacje o fundacji, jej akcjach i przede wszystkim 
o autyzmie. Warto poświęcić chwilę i poczytać, zastanowić się nad problemem, przemyśleć jak można pomóc, co zrobić, żeby uświadomić innych i zachęcić do pomocy!

„Polska na Niebiesko” organizowana przez Fundację JiM, to największa w Polsce akcja mająca na celu podniesienie świadomości na temat tego zaburzenia. Rodzice dzieci
z autyzmem organizują punkty informacyjne, w których każdy będzie mógł dowiedzieć się wszystkiego na temat tego zaburzenia.


Jak już wcześniej wspomniałam 2 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Chciałam Was namówić abyście przyszli tego dnia do Wzorcowni
we Włocławku, gdzie odbędzie się finał akcji. Rodzice będą rozdawali ulotki, dla najmłodszych zaplanowano malowanie twarzy.
W godz. 18 – 20 działać będzie punkt konsultacyjny.
O godz. 20 odbędzie się wielki finał imprezy: Wzorcownia dzięki wsparciu Straży Pożarnej, Policji oraz Straży Miejskiej zostanie pięknie oświetlona na niebiesko –
w kolorze solidarności z osobami z autyzmem.
Oczywiście i Wy możecie się zsolidaryzować z osobami dotkniętymi tym zaburzeniem i ubrać się na niebiesko, do czego bardzo gorąco Was zapraszam a wręcz namawiam. Mnie długo namawiać nie było trzeba i mam nadzieję, że i Wy wykażecie się dużym zainteresowaniem całą kampanią.
W akcję włączyły się również Rowerożery, serdecznie zapraszam na ich stronę na facebook'u- tutaj,  sami zobaczcie jak oni chcą zwrócić uwagę na problem autyzmu.

W nas nadzieja, to od nas zależy czy dzieci chore i ich rodzice będą się czuli lepiej
w naszym społeczeństwie i czy znajdą większą akceptację swoich zachowań.
Na szczęście coraz więcej ludzi się włącza w akcję w całej Polsce, na szczęście osób zainteresowanych jest więcej niż było a co najważniejsze... wśród nas jest coraz większa świadomość problemu. Cieszmy się tym! Cieszmy się tym, że nawet w nieznaczny sposób jesteśmy w stanie solidaryzować się z osobami dotkniętymi autyzmem i w taki właśnie sposób, jak ja dziś... z balonami na niebiesko... możemy im pomóc choć trochę :)


Wiecie już co będzie się działo 2 kwietnia. Trochę zapomniałam o 1 kwietnia a to również będzie dość wypełniony dzień. Nie po kolei ale to akurat nie jest najważniesjsze... ;)

Piątek, 1 kwietnia
Już o godz. 9:15 rozpocznie się wspólny spacer ulicami miasta dzieci, nauczycieli i rodziców na spotkanie z prezydentem Włocławka. Następnie rodzice spotkają się z nauczycielami w Zespole Szkół nr 3 i będą rozmawiać na temat autyzmu. W planach jest pokaz prezentacji multimedialnej „Dni autyzmu – tak było wcześniej”, rozstrzygnięcie konkursu plastycznego „Dni Autyzmu – świat na niebiesko”, wystawa fotograficzna „Przyjaciel Autyzmu” z portretami znanych Polaków m.in. aktora Jana Nowickiego, Anny Sokołowskiej - Alabrudzińskiej - wokalistki Teatru Sabat, Józefa Stolorza - artysty malarza czy koszykarzy Anwilu Włocławek.
Ponadto powstanie m.in. specjalna instalacja fotograficzna – zabawna, rysunkowa ścianka z głównym hasłem tegorocznej kampanii : „Autyzm. Poznaj zanim ocenisz” – na której będzie można wykonać swoje zdjęcie.
W godz. 8 – 11 w holu ZSP nr 3 działać będzie punkt konsultacyjny. W punkcie, każdy może dowiedzieć się np. jakie są najczęstsze objawy  autyzmu, jak i kiedy się je diagnozuje, gdzie należy zwrócić się o pomoc.

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i wszystko Wam wyjaśniłam. Jeśli będziecie mieli jakiekolwiek pytania bardzo proszę o wiadomość. Formularz kontaktowy znajdziecie na tej stronie w kolumnie po prawej.

I już na koniec raz jeszcze zapraszam Was wzięcia udziału w akcji!

Chciałam też bardzo podziękować ekipie fotograficznej FOTO WYDRY za zdjęcia
i pomoc!

Do zobaczenia 2 kwietnia!!!











                                          

wtorek, 22 marca 2016

Szykujemy się na Święta!

Cześć. Kochani dziś troszkę inaczej niż zawsze... będzie mało czytania a dużo oglądania. Dziś coś dla tych co nie lubią czytać moich postów... o ile wogóle są tacy ;) hahaha... ;) :P
Tak szczerze pisząc to szykuję się już do następnego postu... też innego niż zwykle ale akurat czytania będzie sporo...  piszę o autyzmie. Wpis pojawi się w związku z akcją
"Cała Polska na Niebiesko". Już niedługo bo 2 kwietnia będziemy obchodzić Światowy Dzień Świadomości Autyzmu".
Wszystko opiszę Wam już niedługo i powiem o tym, co będzie się działo tego dnia u mnie w mieście.

A wracając do tematu, dzisiaj pokażę Wam jak szykujemy się na Święta Wielkanocne. Oczywiście to tylko część przygotowań... na razie rysujemy, malujemy
i sprawdzamy wytrzymałość jajek.
Poza tym to fajnie spędzony czas... tak szczerze pisząc, rzadko mam czas żeby tak
z dzieciakami usiąść i wspólnie porysować, porozmawiać o tym czy o tamtym, o tym co przyniesie zając... pod warunkiem, że dzieci będą grzeczne oczywiście. Tematy zostały poruszone naprawdę przeróżne. Od tych wesołych aż po te smutne... Rozmawialiśmy
o tym, że warto być dla siebie dobrym, że trzeba się uśmiechać, trzeba pomagać
i słuchać! Mówiliśmy o tym, że nie wolno robić scen i afer w sklepie, na basenie, czy gdziekolwiek indziej... że nie wolno wrzeszczeć, rzucać się w szale na ziemię, kopać, bić
i pluć... To dotyczy mojej kochanej, słodkiej i cudownej Zuzanny!
 Zobaczymy jakie będą efekty po naszej konwersacji bo póki co są średnie hehehe... walka o to co i kto pierwszy zrobi, powie, zje lub cokolwiek innego... nadal trwa. Wyrywanie sobie zabawek, przepychanki są nadal na porządku dziennym.
Na szczęście podczas zawieszenia broni u moich dzieci panuje pokój i miłość, kochają się wtedy bardzo, przytulają i nawzajem sobie pomagają... Oby częściej tak było bo ta ich rywalizacja powoli doprowadza mnie do kurwicy i obłędu!!!
Całe szczęście mamy w domu podwójne zestawy kredek, mazaków i bloków rysunkowych, więc aż tak źle nie było podczas naszych przygotowań do Świąt Wielkiej Nocy.
Sami zobaczcie...





















Skoro Święta już niedługo a dziś wpis świateczny to chciałabym już Wam złożyć życzenia:
Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, dużo wesołych i radosnych chwil spędzonych
z rodziną i przyjaciółmi, samych smakołyków na świątecznym stole...
dziewczyny- i niech pójdzie w cycki ;)
Samych przyjemności i uśmiechu!
Słońca!
Miłości!
Zdrowia, szczęścia, pomyślności!



bluzeczka- Butik Margot
spódnica- Gracja